Go to Top

Z życia praktykanta Kroll Ontrack. Część 2

praktyki w Kroll Ontrack

Dzień siódmy

Zacząłem coś rzeźbić w aplikacji. Ściągnąłem dla porównania instalkę używaną przez mój zespół i zauważyłem, że różnią się wyglądem, ale nie numerem wersji, a dodatkowo wszystkie linki prowadziły na Codeplex. Już myślałem, że nie ruszę tego zadania, przez co byłem trochę przybity, bo nie umiałem odkryć, dlaczego dwie te same wersje jednej aplikacji różnią się tak bardzo. Na koniec dnia dowiedziałem się, że na Codeplex jest stara wersja repozytorium i że nowa, odświeżona, używająca Nugeta, z dokładnie tym samym numerem wersji jest na GitHub. Ta wersja na szczęście uruchomiła się od razu. We wtorek odbyło się także cotygodniowe spotkanie, na którym pierwszy raz musiałem coś powiedzieć. Niby nic takiego, ale zdziwiłem się, że zapytano mnie o zdanie. Wiem, że na następne spotkanie będę trochę bardziej przygotowany 🙂

Dzień ósmy

Można powiedzieć, że zaczynałem od zera. Co prawda kod już znałem, ponieważ główne metody nie zmieniły się zbyt wiele, ale mój postęp był równy zeru. Dzień wcześniej znalazłem sobie bardzo ważny punkt w programie, który wywoływał to, nad czym miałem pracować. Jeszcze przed Daily Scrum’em znalazłem miejsce, które było odpowiedzialne za wczytywanie listy i zacząłem coś z tym robić. Tego dnia udało mi się skończyć prawie całe zadanie. Sortowanie listy i usuwanie przerw w wydruku, żeby łatwiej się wycinało. W sumie godzina pracy, kiedy już wiadomo było, co trzeba zmienić. Nie miałem ochoty wychodzić z biura – nie lubię zostawiać niedokończonej pracy, ale przynajmniej jutro będę miał fajne zajęcie jeszcze przed Daily Scrum’em.

Dzień dziewiąty

Dokończyłem zadanie z poprzedniego dnia. Dodałem też kilka rzeczy, które nasunęły mi się na myśl w międzyczasie. Nie miałem za dużo do pracy, dlatego poczytałem trochę o instalatorze i dodałem własny. Uznałem, że ta wiedza przyda mi się do pracy inżynierskiej. Cieszę się, że trafiłem do zespołu Bazinga, bo mogę się naprawdę dużo nauczyć. Zdaję sobie sprawę, że nie mogę dostać trudniejszych zadań, bo mogłoby to spowolnić pracę w sprincie, ale mimo wszystko mam co robić i liczę, że nadal będę miał styczność z kodem. Jest znacznie lepiej niż sądziłem – kolega w innej firmie przez cały miesiąc testował aplikacje manualnie, a kodu nawet nie widział na oczy… 🙂

Dzień dziesiąty

Skończyłem zajmować się aplikacją w WPF i stworzyłem w TFS projekt, dzięki czemu każdy będzie mógł pobrać zmodyfikowaną wersję aplikacji. Program nie zmienił się zbyt wiele, główną różnicą jest użycie DataGrid’a, który ma zaimplementowane sortowanie. Chociaż o WPF’ie nie dowiedziałem się niczego nowego, to wiem już mniej więcej, jak działa pobieranie danych z TFS’a z poziomu kodu w C#. Moim obecnym zadaniem jest skrypt w Ruby. Słyszałem o tym języku już wcześniej, podobno programiści Ruby są jednymi z najlepiej opłacanych. Niestety, większość kodu to zwykłe wywoływanie metod Java, z którą pokłóciłem się na 5 semestrze i od tego czasu niezbyt się lubimy. Teraz, kiedy na to patrzę to wydaje mi się, że jednak mógłbym zarabiać mniej i po prostu pisać w C#. Ostatecznie jednak zadanie wydaje się możliwe do wykonania, nawet z moim poziomem wiedzy o Ruby.

Dzień jedenasty

Zacząłem pisać skrypt w Ruby. Okazało się to trudniejsze, niż przypuszczałem. Prawdę mówiąc, przez cały dzień niewiele napisałem. W tym czasie musiałem zrobić także hot fix’a do aplikacji w WPF, którą skończyłem w poprzednim tygodniu. Na szczęście błąd okazał się malutki – zapomniałem dodać jednej biblioteki do programu instalacyjnego. Tego dnia dostałem dostęp do platformy, żeby móc sprawdzać działanie mojego skryptu. Ostatecznie nie do końca wiedziałem, co robię i co miałem sprawdzać. Ponadto odbyło się spotkanie, na którym przedstawiono cele firmy na najbliższy czas.

Zobacz kolejną część.


Martin

, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *