Go to Top

Cześć! Mam na imię Gienek i też mam 13 lat…

Zaczynamy od nawiązania do społecznej akcji sprzed lat, bo nadal nie można być pewnym, kto siedzi po drugiej stronie łącza. W sześćdziesiątą rocznicę powstania słynnego testu Alana Turinga, brytyjscy naukowcy ogłosili, że test po raz pierwszy został zdany – komputer zdołał przekonać ponad 30% testerów, że rozmawiają z prawdziwym człowiekiem. Tym samym pokonana została technologiczna bariera w rozwoju sztucznej inteligencji. Czeka nas więc przyszłość pełna myślących maszyn, jak z filmów Stevena Spielberga, Jamesa Camerona czy Stanleya Kubricka? Być może tak, ale według nas jest jeszcze za wcześnie na zachwyt, a tym bardziej strach i wizję śmierci z ręki Terminatora. Wynik tego eksperymentu budzi zbyt wiele wątpliwości.

 

Przede wszystkim program Eugene Goostman, który w sobotę zdał test, udawał 13-letniego chłopca z Odessy, którego osobowość stworzono tak, żeby uwiarygadniała niedociągnięcia językowe (chłopiec slabo mówił po angielsku, w którym zadawano mu pytania z zakresu uzgodnionych zresztą wcześniej dziedzin) i merytoryczne. Rosjanin Władimir Weslow i Ukrainiec Jewgienij Demczenko, dołożyli więc wszelkich starań, żeby zakamuflować niedociągnięcia intelektualne „myślącej maszyny”, używając do tego trików bardziej teatralnych niż technologicznych. Zgoda – maszyna miała oszukiwać, że jest człowiekiem, ale dlaczego naukowcy oszukiwali, że uczciwie podeszli do zadania?

Nie chcemy oczywiście umniejszać rangi symbolu. Cel testu został osiągnięty – 33% testerów dało się oszukać, a to znaczy, że jest się czym pochwalić. Jednak bardziej jest to chwyt marketingowy – ten mały, ale medialny sukces pozwoli naukowcom zebrać środki na dalsze badania, które – miejmy nadzieję, podbiją ocenę sztucznej inteligencji nieco wyżej ponad urzędową trójczynę. Pamiętać musimy, że taki program będzie użyteczny dopiero wtedy, kiedy większość użytkowników będzie miała wrażenie kontaktu z inteligentnym bytem.

Szczerze mówiąc trudno nam sobie wyobrazić, że inteligentne avatary przyszłości, będą sie z nami porozumiewać łamaną angielszczyzną, prymitywną polszczyzną, czy kalekim mandaryńskim (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać) na poziomie kilkunastoletniego dziecka. Wydaje się nam natomiast, że zdając test Turinga, naukowcy udowodnili jedynie, że droga technologiczna, którą do tej pory podążali – już się wyczerpała. Idąc nią dalej można jedynie bawić sie w inteligentne kamuflaże, sprytne wybiegi – tracąc tym samym z oczu cel właściwy – stworzenie maszyny, która będzie zdolna do logicznego myślenia. Może czas na nowe, świeże spojrzenie?

Przypomina nam się scena z 2001: Odyseja Kosmiczna, kiedy zbuntowany komputer HAL 9000, przerażony wizją wyłączenia, mówi:

– Niszczysz mój umysł… Nie rozumiesz…? Zdziecinnieję… Stanę się niczym…

HAL w ten sam sposób patrzyłby pewnie na swojego prymitywnego krewniaka Eugene Goostmana, pod warunkiem oczywiście, że doktor Chandra nauczył go odczuwać wyższość i pogardę.


Zdjęcie pochodzi z serwisu flickr.com Faceless” Autor – Âtin licencjonowane według CC BY 2.0

, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *